Tym razem będzie o Lego.
Kiedy byłem dzieckiem (lata siedemdziesiąte ubiegłego wieku), zestawy klocków lego dostępne były jedynie w sklepach Pewex (gdzie kupowało się je za dolary, zarabiając jednak w złotówkach). Co gorsza, biorąc uwagę ówczesny kurs wymiany był tak szaleńczy, że były to klocki niebywale drogie. Kupowałem naprawdę drogie zabawki, jednak na klocki Lego nie było mnie stać, a przynajmniej, dzięki podejściu moich rodziców, tak właśnie myślałem.
Kiedy studiując zacząłem zarabiać, jedną z pierwszych rzeczy, które kupiłem, były dwa niewielkie zestawy Technic. Pobawiłem się, podarowałem jakimś dzieciakom i na tym moja przygoda z Lego się zakończyła.

W tej chwili jednak w mojej rodzinie pojawiło się dwóch chłopaków w wieku szkolnym, którzy od małego funkcjonują na klockach Lego. Siła rzeczy miałem z tymi klockami ponowny kontakt i dostałem malutki zestaw, który był gratisem do większej przesyłki z klockami. Był to Creator 30690.
Poza kurczakiem, który znalazł swoje honorowe miejsce na wielkanocnym stole, udało mi się do tej pory złożyć kilka innych rzeczy, używając jedynie tego małego zestawu (65 klocków) uzupełnionych czasami figurką i w jednym wypadku – kawałkiem papieru (statecznik pionowy samolotu).
Bardzo prosty samolot, kształtem silnika nawiązujący do Republic P-47 Thunderbolt. Sterowanie symbolicznie nawiązuje do drążka sterowego i manetki gazu. Symboliczne światła na końcówkach płatów. Trzypunktowe podwozie z kołami. Śmigło raczej symboliczne i statecznik pionowy, wykonany z papieru (z braku odpowiednich klocków) bardzo poprawia ogólny wygląd. Przypominam: niespełna 63 klocki.
Pasażerski statek z napędem parowym i łopatkowymi kołami napędowymi. Łopatkowiec, kołowiec, nosił różne nazwy. Statki takie pływały kiedyś, w złotych latach bluesa, na rzece Missisipi.
Fikcyjny pojazd, jednoślad, coś w rodzaju niewielkiego działka samobieżnego. Nawiązujący do Gwiezdnych Wojen.
Fikcyjny dwufunkcyjny pojazd obsługi naziemnej lotniska. Z tyłu wózka znajdują się tace z posiłkami dla małego pasażerskiego samolotu, w środku pojazdu znajduje się generator prądu doładowania akumulatorów samolotu.
To oczywiście tylko niektóre z projektów, ale pokazują jak można przy pomocy małego zestawu klocków ćwiczyć, pielęgnować i rozwijać kreatywność. To coś w rodzaju mikrosiłowni dla mózgu i dłoni. 😉















